Szaro, buro i ponuro

Podobno listopad to najbardziej „depresyjny” miesiąc w roku. Zaczyna się świętem zmarłych i kończy „zakazem” zabaw wszelakich, aż do wesołych świąt.

W tym roku listopad był szary, bury i ponury, co skutecznie odbiło się na mojej wszelakiej aktywności, humorze i zamiłowaniu do spania.

Dziś 1 grudnia, więc listopadowa wymówka nie wchodzi w grę. Jedyne, co pozostać może z listopada to szare kozaki.  A te, w połączeniu z różem rozjaśnią każdy pochmurny dzień i… nastrój!

Wczoraj rozmawiałam z pewną panią, która o butach wie mnóstwo. Powiedziała m.in. że dziewczyna, która może pozwolić sobie na więcej, pod względem finansowo-zakupowym, nigdy nie wybierze czarnych butów, jeśli z danego modelu, który akurat wpadnie jej w oko, jest większy wybór kolorów. Ciekawe ile procent kobiet wybrało w tym sezonie szare kozaki zamiast czarnych? (Brązy w ogóle pomijam, bo schowały się w tym roku w kąt.) Bo oryginalne szare over the knee od Stuarta Weitzmana (do których moja miłość obchodziła już swoją rocznicę) naprawdę miały swoje „podróbkowe” boom! Ale z drugiej strony, tak, jak wspominałam, listopad dał nam nieźle popalić, a więc takie jasne perełki rzadko mogły mieć okazję na spacer, co mogło odbić się na praktycznym i racjonalnym aspekcie obuwniczych zakupów. Ojj, gdyby można go było wyeliminować! Kupienie pary butów miałoby tylko same „za”, a żadnych „przeciw”.

A jak jest z szarymi butami?

„Za” przemawia niewątpliwie ich urok i moda, która jest naszym sprzymierzeńcem – co roku mamy na sezon jesienno-zimowy do wyboru kozaki czarne, albo brązowe, albo nic. Trzeba zatem wykorzystać to, co inne. A to, że są jasne – to co z tego? Czy o tak piękne buty, ale czarne należałoby dbać mniej? Oczywiście nie polecam ich zakładać, gdy na dworze jest „wody do kolan”, ale wtedy, gdy warunki są dla nich sprzyjające. Na te cięższe = brzydsze lepiej zakładać takie, do których jesteśmy mniej przywiązani. Z drugiej strony, skoro już jest ten depresyjny czas, to trzeba sobie dogadzać i go umilać. Na pewno to doradzaliby psychologowie! I wcale nie jest tak, że już wszyscy je mają. Jeśli należysz do kobiet, które stoją po tej przeciwnej stronie, a więc nadal podziwiających, a nie podziwianych, to to następny czynnik depresyjny!

Poproś Mikołaja, może przyniesie Ci taki szary, ładny prezent? Napisz list i podaj namiary sklepu!

Albo sama zrób sobie niespodziankę. Parafrazując słowa ostatnio zasłyszanej reklamy: „Kiedy ostatnio kupiłaś sobie coś ładnego”?  – sama zaczynam się nad tym zastanawiać…

Mam nadzieję, że spotkamy się na zakupach u mnie!

 

9

7

8

6

elikshoe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *