Ile butów potrzebuje kobieta?

4 pory roku, 5 dni w tygodniu i weekend, 3 pory dnia, dni ciepłe i zimne, mody, style, humory… Jak to przekalkulować? Ilu par butów potrzebujemy – tak realnie, nie  w marzeniach, może tylko z odrobiną wariactwa!
Kto nie lubi czytać, niech ucieka, chyba, że jest wyjątkowo ciekawy. Będę rozmyślać i kalkulować, bo od wczoraj męczy mnie ten temat :)

Zacznijmy od czasów współczesnych, a więc od jesieni.

Kalosze to atrybut jesieni. Występuje w wersji od użytkowej (np. dla grzybiarzy :) po tą bliższą modzie. Niezbędnik na kaprysy pogody i dla jesieni wczesnej, jak i późnej, gdy sypie już śnieg, a mrozu nie ma.
Minimum więc to 1 para.
A możemy mieć przecież z 3: krótkie (gdy na długie za ciepło), długie (a’la oficerk), no i takie brzydsze do np.wspomnianego lasu :)

Botki, a więc królestwo słupków i sztybletów! To min 2 pary. 3cia to koturny (czy wygoda kiedykolwiek wyjdzie z mody?!) . No i jak można nie mieć botków w kolorze liści? Tylko, że camele nie zawsze pasują do wszystkiego, a czarne tak, tak jak i tych np. w stylu boho nie założymy do biura, a tych eleganckich nie założymy na spacer po parku. Lista podgatunków botków znacznie nam się wydłuża…

Szpilki – wracamy do nich po romansach z letnimi butami. Kiedy jak nie teraz nosić też czółenka na nieco grubszych obcasach? Osobiście uwielbiam panie w eleganckich kostiumach i zgrabnych, skórzanych czółenkach. A krótka kurteczka, jeansy i szpilki w mocniejszym kolorze, czy w odważnych princie to zestaw dla dodatkowej 3ciej pary.

Kozaki – ażurowe, materiałowe, jeszcze nieocieplane, już chcemy je nosić. Chyba raczej oficerki, bo na mróz mają zbyt cienką podeszwę. Over the knee to trochę over=ponad budżet, jak i obcasy. I sama już nie wiem ile par to minimum i max.

A gdzie półbuty, slipony, trampki, trzewiki, sneakersy? Zdrowy rozsądek podpowiada 2 pary – coś na typowo sportowo, ale casualowo i bardziej elegancko. A niezdrowy rozsądek rozmieni wszystko na drobne: trampki za kostkę, sneakersy na koturnie, slip-ony na grubszej podeszwie, czyli wszystko x2.

Wrzesień to podobnie jak styczeń czas początków i składania deklaracji. Postanawiamy ćwiczyć. Adidasy, sztuki 2 doliczamy do jesiennego rachunku!

Zima dzieli nas na tych, którzy chodzą w traperach i na tych, którzy chodzą w kozakach. W trapery inwestuje się chyba raz a porządnie, w kozaki – jeśli skórzane, to podobnie. Tańsze dają wachlarz możliwości dając ranking: 1: 3.
Święta, Sylwester i inne uroczystości to chwila, gdy możemy odkryć nogi, a stopom podarować coś wyjątkowego. Każda z nas pozwolić sobie może na nową błyszczącą parę pantofelków na bal, a później wtulić stopy w miękkie kapciuszki!

Wiosna roztopami się zaczyna, ale kalosze to buty na lata, więc zgodnie z naszymi statystykami każda z nas powinna je już mieć. Chyba, że nastaje na jakiś konkretny model booom, podobny do tego, który kilka lat temu wywołała Kate Moss, zatem w zapasie mamy +1.

Kolorowa para szpilek, jakieś „szmaciaki”, baleriny, szalone sneakersy i koniecznie coś w kwiatki – może lordsy albo slipony? Wiosna jest kobietą! Na wiosnę robimy zatem extremalne metamorfozy na sobie i w garderobie! Chyba na wiosnę kupujemy najwięcej par butów, bo latem chodzimy „tylko” w sandałkach i klapach. O ile klapki szczególnie na basen, to jak można jechać nad morze o 1 parze sandałków? A espadryle!? Meliski!? Nie zapomnijmy o wygodnych conversach i seksownych gladiatorkach na wieczór!

Sumujemy.
Liczba nieskończona!
Jeśli ktoś liczył na jakąś sensowną kalkulację, to byłam w tym gronie naiwniaków i ja…
Czemu w ogóle zaczęłam się nad tym zastanawiać?
Bo naprawdę chciałam znać dokładną liczbę.
Ale ze zdania na zdanie, które tu pisałam, uświadamiałam sobie, że pisanie o tym każdym, pojedynczym rodzaju butów, spoglądanie na przykłady z mojej szafki, daje mi wiele nieocenionego szczęścia!
Nie poddałam się, raczej rozkręcałam z modelu na model!

Naiwnie, co mnie niezmiernie cieszy, wierzę też, że Wy, moje kochane butoholiczki będziecie potrafiły wybrać tylko 1 parę z tego, co możecie zobaczyć poniżej.
To moje ulubione pary na początek tej pięknej jesieni.
9 par, jak na razie  :)

DSC_3953

IMG_1983

DSC_1672

DSC_4450

IMG_1689

IMG_0942

 

How may pairs of shoes womens need?

4 seasons, 5 days during the week and the weekend, 3 day times, warm and cold days, trends, styles, moods… How to calculate it? How many pairs of shoes we need – in the reality, not in the dreams, maybe just with a bit of madness. Who doesn’t like to read, can go unless is very curious. I’m gonna reflect of it and calculate, because form yesterday I can’t stop think about it.
Let’s try to begin from now, from fall. Wellington boots are a attribuite of fall.There is a lot of types of wellies – casual, ex. for mushrooms pickers, or more fashion. The best companion for rainy times.
The minimum is 1 pair, but we can have more: short wellies, riding boots and normal (for mushrooms pickers.
Booties, block heels and ankle boots kingdom. 2 pairs it a minimum. The third one are wedges (are they in fashion all the time?). And is ir possible to not have them in camel colour? But this colour doesn’t look good with everything, so the black one are necessary! The similar situation is when you don’t want to look too elegant.
You know, it’s complicated but it means we need more boots!
High heels – we go back to them after summer summer love affair with sandals. Perfect time for low-heeled pumps, don’t you think? Personally I love womens wearing elegant costumes and leather, neat pumps. And short jacket, jenas and heels in strong colours or prints it’s a perfect argument for buying 3rd pair of heels!
Boots – openwork, material, without warming, but we already ready to wear them!
Perfect time for riding boots, because they have too thin sole for cold and froty time.
Over the knee boots are under the budget like heels boots.
And now i have no idea how many boots we need!
And where is a place for casual shoes, slip on shoes, trainers, deser boots, sneakers?
A common sense says 2 pairs – in sport style and casual style. And „unhealthy” common sense makes change: sneakers ankle boots, sneakers wedges, double platform slip-ons, everything 2 times.
September is like January – time to start doing sth and for making declarations. We resolve to exercices. Add trainer boost 2 piece to your fall bill!
Winter seperates us for 2 groups: people who wear treking boots and long boots. We can ivest in 1 pair of high qulaity boots or buy cheaper, what means we can have 1 or more pairs.
Christmas or New Year Eve are a perfect time for giving our feet sth special – beautiful extra pair of stiletto and warm slippers!
Spring starts with melt, what means we need wellies. We used to buy them, do you remember?
We can buy a new one if some model is desirable””must have”.
Crazy, colorful pair of heels, some material shoes, ballerinas, odd snakers and necessary sth in flowers. Spring is  a woman, it’s  a time for extremely turnarounds ourselves and our wardrobes and big shopping! I think it’s a seasn when we’re buying the most kind of shoes. During summer we wear „only” sandals and flipflops. But it’s not possible to go at the seaside and do not take espadrilles or melissa shoes! 1 pair of flip flops when you go at the pool is enough, but no way to take just 1 pair of sandals! Don;t forget about Convers trainers and sexy gladiators for evening!
To sum up.
No end of pairs!
If you believe me that I can sum it up, soory – I was so naive to.
Why I even start to think about it?
Because I really wanted to know this number.
But after  first season (fall) I realized it’s not possible! What’s more when I looked at my closet it warms the atmosphere :)
And I’m still naive to believe that you-my dear shoeholics can choose just one and favourite pair from my little pre-fall collection

 

elikshoe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *