Gumowe ucho

Tak, gumowe ucho, albo ploteczki. Z doświadczenia wiem, że tak właśnie większość kobiet dowiaduje się o cudownych zaletach gumowych butów.
Ja dowiedziałam się w sposób nietypowy, o czym już kiedyś wspominałam – mój chłopak powiedział mi o Vivienne Westwood i jej pachnących meliskach. A kiedy do Polski nieśmiało wchodziły kopie o przyziemnych cenach ja byłam już zakochana… i w moim chłopaku i w moich pierwszych meliskach z sercem.
Mam całą ich kolekcję, od klapek, sandałków, balerinek wyciętych i zabudowanych, przez koturny,  po kaloszki płaskie, z kokardką i na obcasie. Żadnej pary nie wyrzuciłam, nie tyle z sentymentu, co dlatego, że nie są zniszczone. Zakładam na miasto, pakuję na basen,  zabieram ze sobą na wakacje, odnajduję w niepewną pogodę, bo nawet, gdy zacznie i przestanie padać, ja wycieram i buty do suchości!
A gdy je czymś zatrę lub bardzo ubrudzę z pomocą przychodzi mi  zmywacz do paznokci, mydło, gąbka i woda. Meliski, jak typowe kobietki, lubią być dopieszczane, więc od czasu do czasu funduję im zabiegi natłuszczające oliwką lub płynem miceralnym. Tak, dzielę się z nimi kosmetykami :) One w zamian dbają, aby moim stopom było miękko i wygodnie, a ja na plaży chętnie i bez żadnych kompleksów mogę śmiało je pokazać – bez obtarć, odcisków, czy bąbli.
Czy są idealne? Na pewno z roku na rok będzie ich przybywać, a więc ciągle będą ulepszane. Ja lubię smarować stopy kremem przez co czasami butki „wyskakują z pięty”. Wklejam wtedy silikonowe zapiętki i wszystko gra!

Bez-25C2-25A0tytu-25C5-2582u

elikshoe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *