Zaznacz swoją obecność

połyskujące sandały *iridescent  sandals / elikshoe Ewelina Bednarz

połyskujące sandały *iridescent  sandals / elikshoe Ewelina Bednarz

połyskujące sandały *iridescent  sandals / elikshoe Ewelina Bednarz

połyskujące sandały *iridescent  sandals / elikshoe Ewelina Bednarz

połyskujące sandały *iridescent  sandals / elikshoe Ewelina Bednarz

Aby odreagować problemy, czy zwyczajnie zebrać energię na dalsze działania, jedni potrzebują błogiego lenistwa, drudzy skoku adrenaliny, inni sportowego zmęczenia, a ja wszystkiego po trochu. Do tego jeszcze butów. Czasami wymarzonych, czasami takich,  w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia,  albo takich jak te tutaj. Zupełnie innych, nie wiem, czy w moim stylu czy nie, bo na pewno czuję z nimi jakąś więź. Czy to terapia zakupami? Raczej nie. Bo nie chodzi o sam fakt posiadania, ale pewnego rodzaju różnorodności. Kocham lato i nie jestem zmęczona upałami, ani letnimi bluzeczkami, zwiewnymi sukieneczkami, czy uroczymi sandałkami. Te ostatnie musiały po prostu ustąpić miejsca czemuś, co zrewolucjonizowało moją szafę i dało mi potężnego powera na przeżycie końcówki lata w „mocniejszym” wydaniu. Bo dla mnie druga połowa sierpnia to zawsze jakby czas oczekiwania na koniec wakacji, nie czuję tak do końca, że one jeszcze trwają, ale mijają smutno, nijako, aby zaraz przeistoczyć się w szare, wrześniowe dni.
I po prostu się zbuntowałam. Nie pożegnałam lekkiego, letniego wyglądu, może na chwilę weszłam w inną skórę, a może na jesień wystąpię w jeszcze mocniejszej wersji takich butów, bo takie właśnie „toporne” podeszwy szykują nam się w jesiennych botkach. 
Ale na razie mam wakacje. I wariacje, i te letnie, i te z butami! 




elikshoe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *