The week after fall

Moja wierność czasami mnie zaskakuje. Jest głęboka, trwała i czasami zupełnie o niej zapominam. Po prostu leży w mojej naturze i z dnia na dzień powszednieje. Przypominam sobie o niej w sytuacjach takich jak ta. Jest ze mną zawsze i to chyba moja przyjaciółka, bo nie obraża się nawet wtedy, gdy o niej zapominam. Bo tak naprawdę nie zapominam, tylko żyję, a życie toczy się teraz w biegu, szybko, zachłannie. 
Wierność przychodzi mi na myśl, gdy dzika natura szykuje się do długiego snu.
Zawsze wolałam Snickersa od Marsa, krótkie spódnice, zamiast dużych dekoltów, włosy rozpuszczone niż spięte, pory roku cieplejsze bardziej – niż te zimne… 
Zmieniam się, kilka razy do roku, ale zawsze są to zmiany mi znane. 
Dlatego siedzę głęboko wtulona w fotel, okryta miękkim kocem, cicha, spokojna, sama – nie samotna.
Jakby cichsza, melancholijna, a nawet słabsza. 
I jak zawsze spóźniona, ale nigdy bez przyczyny. Z jednej strony to miłość do lata, gorących dni i ciepłych nocy spowodowały to spóźnienie, z drugiej niezdecydowanie (ojj, gdyby wybory były tak proste jak między batonikami)i brak tej swobody, gdy do pięknego wyglądu potrzeba tylko błyszczyka i jasnych pasm włosów, które spadają na brązowe od słońca ramiona.

To dlatego tydzień po pierwszych dniach jesieni mam w szafie niewiele nowych zapasów na nowy, zimny sezon. Zbieram pomysły? Inspiruję się? A może nie mam ochoty na takie zmiany? Chyba wszystko po trochu i jeszcze więcej. Jak na razie do szczęścia wystarcza mi ciepły sweter i kapcie, a kiedy słońce odważy się na odwiedziny, łatwiej mi pogodzić się z tym, że brązy najpiękniej wyglądają przecież na kozakach, a miękkie futerko w butach gorąco przyjmie na przechowanie moje zmarznięte, szczuplutkie stopy. 
Wierna pisaniu, na pewno będę z niego czerpać garściami. Znowu. Aby znów móc zbierać wspomnienia do kolejnych opowieści – jak ta, pisana obrazkami; modowymi inspiracjami na jesień 2013.

Miłe, przytulne chwile.

Błogie lenistwo w ciepłym domku, a później akcja sprzątanie.

Urocze czarne paznokcie – nigdy bym nie pomyślała. Pasują do każdej jesiennej stylizacji.

 

Letnia spódnica kontrastująca z ciepłymi rajstopami i swetrem – jestem na tak!


Długa spódnica o identycznym kroju, jak moja letnia brzoskwinka, jest już zamówiona!

Jesienią mam zawsze mniej ubrań niż latem. To nawet lepiej, gdyż każde z nich mogę w pełni wykorzystać. Latem nie zdążyłam, bo pogoda nie zawsze dopisywała.

To, co tygryski lubią najbardziej, czyli  BUTY! i ciepełko (narzutka) !
To, co tygryski lubią najbardziej, czyli czyli  BUTY! i  szał (futrzak) !
To, co tygryski lubią najbardziej, czyli  BUTY! i  sexapil (narzutka) !
 Urocze!

  Zero nudy!

źródło obrazków: Pinterest.com

elikshoe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *