Czy żeby być modną, trzeba też być odważną?

Czy żeby być modną, trzeba też być odważną?

 


Myślę, że tak. Po części tak. U mnie zawsze jest pośrodku, nigdy nic dla mnie jest na tak albo nie, nie jest białe, albo czarne. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. To na pewno niezdecydowanie, ale też świadectwo bycia neutralną – w różnych sytuacjach, tych więcej i mniej ważnych.  Wydaje mi się, że to cecha, która liczy się w modzie. Nie można ślepo zawierzać temu, co akurat jest na czasie, nie patrząc na to, jak się w czymś wygląda, komu akurat to pasuje i najważniejsze – jak się w tym czujemy. Podobnie jest z odwagą.  Bo nie wiem, czy np. ozdoba w postaci irokeza na głowie, super mini na biodrach, a też odzianie się naturalnym futrem, to kwestia odwagi. Raczej wielu innych czynników. Bo moda to i kultura, i zabawa, i styl życia, a i też sprawa naprawdę poważna. Pamiętacie fragment filmu „Diabeł ubiera się u Prady”? Zaczęło się od 2 bardzo podobnych, a jakże różniących się od siebie pasków.
Przypomnę Wam monolog Mirandy Priestly o „tych rzeczach” (22 minuta filmu):
„Uważasz, że to Cię w ogóle nie dotyczy. Idziesz do swojej szafy i wyciągasz sfilcowany niebieski sweter, by zasygnalizować światu, że traktujesz siebie zbyt poważnie, by dbać o to, w co się ubierasz. Ale nie wiesz, że ten sweter jest nie tylko niebieski, nie turkusowy, nie w barwie lapis lazuli. Jest modry. Jesteś nieświadoma faktu, że w 2002 roku Oscar De La Renta stworzył kolekcje modnych sukien, potem Yves Saint Laurent pokazał serię modrych marynarek. […] Modrości pokazały się w 8 różnych kolekcjach, potem zdeklasowały się w domach towarowych, by następnie dogorywać smętnie  w Casual Corner, gdzie niewątpliwie wygrzebałaś toto na przecenie. Ale mimo to za tym odcieniem stoją miliony dolarów i niezliczone etaty, więc bawi mnie Twoje przekonanie, że dokonałaś wyboru, by odciąć się od świata mody, gdy tymczasem  nosisz sweter wybrany dla Ciebie przez obecne tu osoby. Z całej sterty tych rzeczy . „
(A później najfajniejszy fragment filmu: główna bohaterka i jej przemiany!)

Pamiętam jeszcze czasy gimnazjum czy liceum, gdy mogłam jedynie podziwiać te „inne”, tzn. modne stroje. Ubieranie się zwyczajnie i skromnie, po prostu wpisane było w świat gimnazjalistki z tamtych czasów, bo później, w liceum, dochodziła też do tego kwestia pieniędzy. Gdy chodziłam do liceum bardzo chciałam wyglądać modnie i ładnie. Nie brakowało mi wtedy odwagi, brakowało pieniędzy. Na szczęście miałam starszą siostrę, u której udawało mi się pożyczać fajne bluzki i raczej nie mam szczególnie traumatycznych przeżyć z czasów LO. Może z wyjątkiem klanu dziewczyn podobnych do tych z amerykańskich filmów i seriali, jak cheerleaderek, które uważały, że są pępkiem świata, najpiękniejszym pępkiem.
A jak jest teraz? Teraz wiem, że chodziło o pieniądze rodziców, a nie tylko umiejętność zestawiania ze sobą ciuchów z Orsaya,  z tymi z Reserved. I o jeszcze jedno – że ich pępki są bardzo widoczne, bo wiek robi swoje i chyba trochę się przejadły tym dostatkiem. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to (zbyt;) złośliwie, bo nie takie były moje intencje! Bo wiele dziewczyn podziwiam nadal. Lubię oglądac zdjęcia, na których widac, ładne stylizacje. Podziwiam w nich jeszcze jedno. Miejsca, sytuacje, gdzie dany strój wypadało, bądź można było założyć. Raczej nikt nie rozwinie mi czerwonego dywanu tylko po to, abym mogła przejść się po nim w wieczorowej sukni i wyczesanych włosach z postawioną grzywką, jak w Modzie na sukces :) I chociaż doskonale wiem, co to uczucie zazdrości, to lubię patrzeć na ładne nogi w krótkich spódniczkach ( pod warunkiem, że nie patrzy w tą samą stronę mężczyzna, na którym mi zależy) i wcale nie uważam, że skoro ma się co pokazywać, to to się robi. Bo idąc tym tropem, doszlibyśmy do wniosku, że kobieta o mniej zgrabnych nogach musi mieć odwagę zakładając taką samą spódniczkę. Czemu miałaby to robić? Bo nosi się coś co jest modne? Absurd. Rozwijając dalej ten temat, mielibyśmy niezwykle barwne ulice, pełne „Lady Gagów”, czyli odważnych kopii Lady Gagi.
Nie taki rodzaj odwagi w modzie jest ważny. Tu liczy się śmiałe podejmowanie decyzji, kreacja własnego wizerunku, pomysł na nowy look, wdrożenie własnej wizji w życie, bądź wniesienia tego, co modne na własne podwórko. Dlatego można chyba stwierdzić, że blogerki są odważne.Wystawiają się na światło dzienne, pokazują się w Internecie, śmiało dają inspiracje tym, którzy w zacisznym kątku, na swoim laptopie klikają w kolejne ich odsłony. I ja tak mam. Czasami przeglądam „wyglądy” innych. Coś mi się podoba, a coś nie. Ale gdy zakładam coś na siebie, raczej nie patrzę na innych. Chociaż nie, patrzę, ale w inny sposób. Już nie wyobrażam sobie, jak ktoś inny może w czymś wyglądać, tylko patrzę na ludzi pod względem odbioru. Tzn. jak oni będą mnie odbierali i jak ja będę się w stosunku do nich czuła. Czasami mam takie dni, że wolałabym być niewidoczna. Ubieram wtedy najczęściej zestaw, który zawsze się sprawdza. Jeansy i koszulkę. Na szczęście nie dopadła mnie jeszcze jesienna depresja i pogoda pozwala wykorzystywać mi w stylizacjach ulubione, kolorowe sukienki z wakacji, ale za pewien czas na pewno pokaże Wam się w takiej odsłonie, na którą w ostatnim czasie znalazłam fajny pomysł! Zdarza się też, że lubię wyróżniać się w tłumie, ale nie szokującym ubiorem i nie pewnością siebie. Żeby ładnie wyglądać, potrzebny jest uśmiech i zadowolenie. Zadowolenie nie tyle z tego, jak się wygląda, ale jakim jest się człowiekiem. Nie sądzę, że sprawiałoby mi przyjemność okrzyknięcie mnie najlepiej ubraną dziewczyną, gdybym nie umiała połączyć mojego wnętrza z tym, kim jestem na zewnątrz.
Pewność siebie i odwaga, to trendy, które w modzie już się pojawiały i pojawiać się będą pewnie jeszcze nie raz. Co nie znaczy, że jesteśmy na nie skazani. Podoba Wam się modna w ostatnim czasie męskość w kobiecym wydaniu? Bo ja na ten modny trend „przerobiłam” na swój sposób.
Sztyblety, czyli mocne, militarne buty złagodziłam zwiewną, dziewczęcą sukienką, jedną krótką, drugą dłuższą.

Cieszę się, że na tą pierwszą znalazłam pomysł, bo założyłam ją tylko 2 razy – do melisek i beżowych klapek. Nie odważyłabym się  założyć tak krótkiej sukienki do wysokich obcasów. Lepiej czuję się w kobiecych strojach, w butach na podwyższeniu i o zgrabnym profilu, dlatego taka odsłona mojej osoby to dla mnie nowość. 
Długośc 2giej sukienki też:


Wiem z obserwacji, że workery świetnie wyglądają też w zestawie z krótkimi jeansowymi spodenkami, ale taka stylizacja jest bardzo wymagająca. Potrzeba do niej obowiązkowo koszuli w kratę, T-shirtu i …. smukłych nóg. Ja zdecydowałam się na taki odcień sztybletów, bo pasują mi do większości ubrań, zarówno tych wierzchnich, jak i koszulek i spodni. Pewnie podczas chłodniejszych dni  przerzucę się też na lity i trampki na obcasie, ale jak na razie wykorzystuję moje military boots do każdej stylizacji. Nosiłam je już do leginsów i przedłużanej koszuli w kratę, którą też dało się włożyć w jeansy.  Przyznam, że do krótkich spodenek założyłam raz, ale na wypad na miasto, aby moje uda pozostawały w ruchu, bo nie są idealne. Beżowy kolor pasuje mi też do stylu safari i do spódniczki z koronki. Nie pogardzę też nimi, gdy będę chciała ubrać zwykły T-shirt i coś wygodnego na dół.

Podobają mi się też sztyblety z ćwiekami. Za jakiś czas pokażę Wam kilka moich ulubionych. Są boskie, ale jak dla mnie to za dużo mocnych akcentów.  Ale błyszczeć lubię! Dlatego alternatywą dla mnie okażą się może lordsy z ćwiekami. A wybór jest ogromny.



Reasumując moje dzisiejsze wywody, które kumulowały mi się w głowie bardzo, bardzo długo, tylko nie miałam czasu przelać ich „na papier”, to jeśli chodzi o modową stronę jesieni, to ją lubię. W innym przypadku nie – kiedy chodzi o to, że za oknem robi się ciemno i zimno:(
W tym czasie można poeksperymentować z modą i być właśnie odważniejszym. Bo gdy przyjdzie zima, ostra zima, każdy z nas będzie bał się zmarznąć:)  


Jak na razie pogoda jest  wyśmienita!

 Mam nadzieję jeszcze długo czerpać z  mojego, unikatowego połączenia mocnego, męskiego stylu i swobody kobiecości. To taki mój własny przepis na słodki, ale nie za słodki wygląd, bo z męskim, odważnym akcentem, który pozwala mi wyróżnić się ekstrawagancją i stonowaną swobodą.
Mam nadzieję, że Was do takich wyczynów zachęciłam :)



elikshoe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *