Sentymentalna sukienka

Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad tym, jak to jest z modą i pisaniem o niej. Moda przecież przemija, jednak coś po niej pozostaje. Co to takiego?
Setki zdjęć z dawnych lat w strojach, w których chodziło się kiedyś, dziesiątki półek zajętych przez ubrania, w których już się nie chodzi, ale nadal się trzyma i powiedzenie: „moda powraca”.
 Zatem czy to coś, to nie styl? Ładnie by to brzmiało: „Moda przemija, styl pozostaje”.


A jak to jest u mnie? Różnie.
Moja mama mówiła, że gdy byłam mniejsza bardzo dbałam o nowe rzeczy. Bardzo ceniłam prezenty i sentymentalnie związywałam się z czymś, o czym marzyłam i marzenie się spełniło. Pamiętam 3 takie przypadki – rower, który 3małam za rączkę całą noc, „misiowe” getry, nad którymi ubolewałam, gdy się przetarły i oczywiście buty. Nowa, w zasadzie pierwsza para zimowych butów w stylu modnych w tym roku workerów. Stały na półce, jak wyczekiwane trofeum –   toż to była pierwsza para „nie-śniegowych” butów w moim życiu, tylko modnych, pięknych, zgrabnych, czarnych traperków.
Odkąd pamiętam, buty często doprowadzały mnie do łez. Pierwsza para lakierków (dostałam piękne, czarne na koturence, na długo przed tym, gdy chodziła w takich moja starsza o 2 lata siostra) – wymarzonych, stukających – została mi skradziona. Niebieskie piankowe klapki – zgubiłam gdzieś podczas wycieczki do Czech; może Krecik zabrał pod ziemię 😉 Chodaki – obtarły, bolało, ale było warto je mieć. Podobnie jak z ciasnymi wężowymi kozaczkami, na które się uparłam i o mały włos nie odmroziłam stóp! O! albo czółenka, które „podprowadziłam” siostrze, i które tak mnie obtarły, że mam blizny do dziś.Pierwsze, sportowe firmówki Nike do biegania, za którymi niemalże zleciałam pół Śląska! a pan w Fashion Housie podziękował za to, że spędziłam z nim pół dniówki przymierzając po milion razy raz pronujące a raz nie adidasy;) Klapki na koturnie, które były ze mną nawet na objazdowych wakacjach – i się przydały, bo byłam w nich na romantycznej kolacji we włoskiej kawiarence o 2 w nocy!
„Vansy”, adidasy, klapki,  – mam w pamięci modele, z którymi wiążą się historie, wspomnienia…
A propos wspomnień, pamiętam, że miałam szalenie modne kilka miesięcy temu jazzówki już w wieku 7 lat! Mama uparła się, żeby mi je kupić, a mnie wydawały się takie mało dziewczęce. Jednak byłam dzieckiem grzecznym i miłym i nie chciałam sprawiać mamie przykrości. Później je uwielbiałam!
Teraz buty znaczą dla mnie jeszcze więcej. W dorosłym świecie może powinno wyglądać to inaczej, ale jak dla mnie bajka o Kopciuszku i zgubionym pantofelku trwa nadal! I takiej bajki w realnym świecie życzę każdemu z Was! 
Czy Kopciuszek może ubrany być w taką sukienkę i pantofelki?



Bo ta sukienka leży u mnie w szafie i tylko raz została przeze mnie założona. Nie, nie czeka na wyjątkową okazję. Takiej jeszcze nie mam. 
Ta sukienka kojarzy mi się z taką, którą mogę zaliczyć do kolekcji rzeczy sentymentalnych: mała, urocza dziewczynka w sukieneczce w kwiatki, w której się zakochała. I przez sentyment została kupiona. Czy jeszcze kiedyś ją założę? Pewnie tak. I w zwykłym świecie ( widzicie go wkoło: sklepy, napisy, czyli całkiem przyziemne sprawy) będę się czuła jak w bajce. Wystarczy tylko ( aż!!!)  mieć je z kim tworzyć i wspominać Wszak życie przynosi nam wiele niespodzianek.  


I cieszę się, że moim własnym stylem mogę się tu z Wami dzielić. Przecież moda się zmienia, a styl trwa i trwa. . . jak miłość związana z butami . . .

elikshoe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *